Joanna i Łukasz – 28 sierpnia 2010

,

Z Łukaszem poznaliśmy się przeszło rok temu na zorganizowanym przez Michała Dulembę Strobist Meeting-u w Jaworznie, czyli na ogólnopolskim zjeździe miłośników błyskania lampami.

Wszystko jednak zaczęło się w przeddzień spotkania, czyli piątek 27 sierpnia 2010.  Spakowaliśmy cały możliwy sprzęt fotograficzny do Focusa mojego dobrego znajomego, Ryszarda Adamskiego, nie pozostawiając centymetra wolnego miejsca w bagażniku. W nawale pakowania oczywiście zapomniałem o przygotowanym wcześniej garniturze w przedpokoju, w przeciwieństwie do niektórych fotografów weselnych, nie ubieram się na tak ważną uroczystość jak do wynoszenia śmieci. Na szczęście brak starannie przygotowanego stroju wyjściowego szybko został zauważony. Spakowani, ruszyliśmy w drogę by uniknąć problemów z korkami, jakie zwykle robią się na trasie Pszczyna – Kraków – Wieliczka. Jak też się szybko okazało, nie pomyliliśmy się. Dwie godziny żółwiego tempa w korku w Pszczynie skutecznie zniechęciłoby nas do bezpiecznej jazdy, gdybyśmy zaplanowali wyjazd dopiero na sobotę rano. Przenocowaliśmy w Krakowie, ale jeszcze wieczorem zdążyłem wymienić parę telefonów z Joanną, aby zapiąć wszystko na ostatni guzik i złapać ostatni oddech przed intensywną pracą na weselu.

Niefortunnie sobotni poranek przywitał nas w rytmach deszczu. Padało nie tylko na Brackiej, ale i w całej Małopolsce. Również trasa do Bochni okazała się również trudna, i lekko zakorkowana, ale przede wszystkim śliska z lokalnymi podtopieniami. Ostatecznie dotarliśmy bez szwanku do celu, od czasu do czasu tylko wpadając w czekające na nas na trasie podstępne wodne dziury.

Z miejsca przystąpiliśmy też do działania. W czasie, gdy zajmowałem się przygotowaniami do ślubu w domu Panny Młodej, gdzie w ruchu magicznych pędzelków Pauli szykowała się rozpromieniona Asia, Ryszard pojechał pomęczyć fotograficznie Pana Młodego. Tak też w pocie czoła pracowaliśmy aż do samego końca ceremonii w Kościele. Przyjęcie weselne odbyło się w domu przyjęć „U Pajora” w niedalekiej Pruszówce.

Z Joanną i Łukaszem pożegnaliśmy się dobrze po drugiej w nocy. Trzeba było niestety spakować sprzęt i wrócić do Krakowa, aby następny dzień przywitać już we własnym domu i zmierzyć się z materiałem zdjęciowym.

Sierpniową przygodę możemy spokojnie podsumować łącznie 330-ma kilometrami spędzonymi w dżdżystej pogodzie za kółkiem. Gdyby nie fatalne warunki atmosferyczne i konieczność przeniesienia zaplanowanego wcześniej pleneru, wyprawa do Krakowa i Bochni byłaby całkiem udana.

Fotografia ślubna Kraków - Joanna i Łukasz

Fotografia ślubna Kraków - Joanna i Łukasz

Fotografia ślubna Kraków - Joanna i Łukasz

[nggallery id=49]

Fotografia ślubna Kraków - Joanna i Łukasz

Fotografia ślubna Kraków - Joanna i Łukasz

Fotografia ślubna Kraków - Joanna i Łukasz

Fotografia ślubna Kraków - Joanna i Łukasz

[nggallery id=50]

Fotografia ślubna Bochnia - Joanna i Łukasz

Fotografia ślubna Bochnia - Joanna i Łukasz

Fotografia ślubna Bochnia - Joanna i Łukasz

[nggallery id=51]

Łukasz chciał bardzo przetestować mój niedawny nabytek czyli Canona 7D 🙂

1 reply

Comments are closed.