Hejnał Mariacki z bliska

Kraków


Warsztaty studyjne w Formacie

W ten piątek od godziny 17:00 w siedzibie Klubu fotograficznego Format w Rybniku odbyły się warsztaty z oświetlenia studyjnego. Z Niebezprzyczynowców byli: Dominik Kołodziej, Łukasz Piksa, Remigiusz Sitko oraz ja. W sumie jeśli chodzi o mnie to niczego nowego się nie dowiedziałem, przyznam że liczyłem na uchylenie rąbka tajemnicy odnośnie oświetlenia i nauki paru sztuczek. Po prezentacjach Fomei można było poodtykać sobie lampy z 1000W modelującym światłem, błysnąć parę strzałów w owoce oraz wazon albo konewkę. W każdym razie fajnie było się wybrać do Formatu, bo jak zwykle miło i przyjemnie tam jest.

Kolejna ma złota myśl:

„Bo suwaczek jest od tego by się bawić na całego”

Ta postać w czerni to Marcin Giba, no chciałem tak artystycznie.

Plan zajęć:

17:00 Prezentacja sprzętu, omówienie czym jest światło błyskowe, jak i
kiedy z niego korzystać oraz co jest istotne w lampach błyskowych.

18:00 Budowa planu zdjęciowego z omówieniem poszczególnych etapów.
Efekt każdej zmiany będzie można obserwować na bieżąco na ekranie
rzutnika podpiętego do komputera z oprogramowaniem Aperture. Omówione
będą również podstawy pracy z plikami RAW.

19:30 Do dyspozycji uczestników oddane będą 3 stanowiska z
oświetleniem błyskowym, na których będzie możliwość samodzielnej
pracy. Prosimy o przyniesienie własnych aparatów.

21:00 Zakończenie warsztatów.

Ogólnie co wiemy po warsztatach:
– to iż i tak wszystko można zrobić w Photoshopie, ważne żeby błysło dobrze bo i tak resztę można zrobić suwaczkami
– im więcej świateł tym lepiej

O przygodach w samochodzie nie piszę bo żadna cenzura by tego nie zniosła.

Czwartkowe gradobicie


Typowy dzień w pracy fotografa. Jak nie robisz zaległego materiału z wesel, komunii itd. to trzaskasz zdjęcia do dowodu, paszportu lub też po prostu wywołujesz materiał klientom którym lab w auchanach i innych marketach spaprał odbitki i chcą mieć porządnie zrobione. Czasem Pan Tygrysek robi zdjęcia a nie Dominik. Ostatnio zapanowała jakaś dziwna moda na robienie zdjęć paszportowych brzdącom. Chociaż berbeciem będąc to sam chyba miałem paszport. Swoją drogą ciężko zrobić maluchom zdjęcie typowo „amfas” w każdym razie ja nie tego lubię.

Przy okazji miałem przyjemność zobaczyć już odbitki z wesela i przyznać muszę iż wyszły szalenie przyjemnie.

No i oczywiście najważniejsza rzecz dnia w kalendarzu, czyli 7 spotkanie Nie Bez Przyczyny w tym roku, kolejne czwartkowe. Tym razem ściąganie zdjęć za tych, którzy jak zwykle ominęli szerokim łukiem oficjalne ogłoszenie na forum. Było raptem 4 członków grupy: Dominik, Łukasz, Piotrek oraz ja. Ciekawe jak w takim gronie powołamy stowarzyszenie do oficjalnego życia …



Ogólnie kiepski dzień, jeszcze na koniec biło gradem …

Sesja w plenerze: 25-05-2009 – Nina

Sesja w czwórkę, czyli Łukasz i ja oraz Ania i Nina. Sesja fantastyczna, jestem naprawdę zadowolony z materiału jaki powstał. Jednak już więcej nie pójdę w to miejsce na plener z uwagi na dziko pasące się kleszcze …


A tutaj jeszcze takie jedno w biegu z Anią

Monika i Tomek – fotografia ślubna: Żory

,

Fotografia ślubna Żory, czyli reportaż ślubny z uroczystości Moniki i Tomka.

Przygotowania

[nggallery id=20]

Ceremonia

[nggallery id=21]

Zabawa

[nggallery id=22]

Zobacz również w formie albumu: http://www.glogowski.net.pl/albumy/Monika i Tomek/

Sesja w studio: Daria S.

I znów studyjne. Tym razem fotografować w studio miał głównie Łukasz, a ja po prostu podpiąłem się by sprawdzić nowe szkło w akcji.

W sobotę kolejne weselisko więc lepiej zawczasu wiedzieć czy coś jest nie tak z łapaniem ostrości itd. Jak się okazuje szkło jest mega! ostre od 2.8 w całym zakresie ogniskowych.






 

Masz zaświadczenie?

Jeśli masz zaświadczenie o ukończeniu kursu dla fotografów i operatorów kamer filmowych uprawniające do reportażu podczas liturgii wydane przez Kurie Biskupią to możesz być pewien iż nie będzie ono tolerowane już w Diecezji Sosnowieckiej. Nie pomoże Ci już a nawet dodatkowe zaświadczenia, czy poręczenia od swego proboszcza.

Dlaczego?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Wraz z upadkiem cen sprzętu fotograficznego, pojawiła się cała gama „domorosłych fotografów” oferująca swe usługi po pierwsze za znacznie mniejsze pieniądze, a po drugie mająca gdzieś uszanowanie panujących zasad podczas fotografowania obrządków kościelnych. By uchwycić „kadr swego życia” po prostu nazwę to brzydko ładują się miedzy cały ceremoniał, rozstawiają się ze sprzętem pod ołtarzem lub po prostu nie zachowują powagi w danym momencie. Latają, biegają i przeszkadzają podczas przeprowadzenia ceremoniału, rozpraszając tym samym Parę Młodą.

W związku z tym, Diecezja Sosnowiecka w wraz z nią inne zamierzają niebawem wprowadzić płatne kursy, dzięki którym osoby wykonujące swoją prace jako fotograf ślubny będą mogły „przypomnieć sobie powagę liturgii”. Koszt takiego kursu to około 200 zł, natomiast czas ważności legitymacji to około 2ch lat. Być może dzięki temu trochę uszczupli się ilość takich domatorów.

Jednak jak widać, brakuje w Polsce pewnego ujednolicenia kursów a przede wszsytkim takich samych zaświadczeń dla fotografów. Każda kuria rządzi się własnymi prawami.
Chociaż i tak koniec końców wszytko potem pozostaje w kwestii rozmowy z księdzem prowadzącym ślub …

Gdy nie masz ochoty na nic …

Canon EOS 50D + EF-S 17-55mm 2.8 IS