Dorwać pelikana

Wiosna – miło, ciepło i przyjemnie. W przeciwieństwie do innych leniuchów (większych lenistwem a nie posturą odemnie) postanowiłem mimo wszystko pojechać na plener z Ryśkiem. Bowiem po to zostawiłem sobie Canona 350D żeby go wozić w różne dziwne miejsca i nie płakać że gdzieś się otrze albo popsuje.


„Jeśli sądzisz, że mam zamiar się ruszyć i podać ci ten cholerny obiektyw, to się mylisz … pfff”

Tak więc trzeba przecież wykorzystać pierwsze wiosenne chwile, świetnie rysującego światła.



W między czasie Ryszard z Łukaszem urządzili sobie sesję plenerową z dwiema dziewczynami, ja raczej już nie robię zdjęć za pozowanie. No przynajmniej do momentu, aż zaciekawi mnie dana osobą swą urodą lub ciekawym pomysłem który można zrealizować. Mimo tego strzeliłem jedną czy dwie klatki na dziewczyny.

Zrobiłem też chłopakom backstage, a niech mają coś od kuchni. W końcu dowód na to jakiś być musi, że coś się w grupie jednak dzieje na wiosnę.





No i na koniec wykorzystało się portretowo Łukasza.


I taki bonus – Ustrzelony z eleczki, snajper w oddali

4 replies

Comments are closed.